Wszystkie »

  • Wpisów:102
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis:8 lata temu, 17:04
  • Licznik odwiedzin:9 278 / 3465 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pieke kurczaczki! Zaraz ide obierać ziemniaki na frytki.
Ze znajomymi, którzy dzisiaj przychodzą na mały seansik filmowy, mamy zamiar popełnić zbiorowe samobójstwo.
Przyczyna zgonu: chorobliwa otyłość
  • awatar H a i l i e: hehe to super ;)
  • awatar Gość: a pierogi robic o 2-j to faktycznie wyczyny niezle.. te juz sa bardziej pracochlonne
  • awatar Gość: a ja juz umylem co pobrudzilem w kuchni..bo lokaja przeciez niema u mnie..frytki juz w brzuszku,,teraz chyba juz zbiore sie do lozeczka..ostatnio przesadzam..przesiaduje do rana a do pracy chodze nieprzytomny..co prawda od poniedtzialku bylem co dzien w domu,,z powodu nogi swojej..ale to nie zmienia faktu..robie tak bardzo czesto
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

pierniczki
 
pazurkiem
 
Studenstska też jest pyyychotka
 

 
Odkąd pamiętam, mój laptop stoi zawsze na biurku pod oknem. Doprawdy nie mam pojęcia co mnie podkusiło* żeby przenieść go na komode, która znajduje się jakby nie patrzeć po drugiej stronie pokoju.


*w każdym razie, cokolwiek to było, dobrze że mnie podkusiło. Inaczej laptop poszedłby się pieprzyć razem z moimi pięknymi tiulowymi firankami.
  • awatar Pierniczki: Nie! Nie spadł! Ale mało brakowało :) Firanki były kiepsko zawieszone
  • awatar aniaphoto: spadl karnisz?
  • awatar Gość: o matko, a co się stało?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ja pierdziule! Co za burza! Wpadłam do pokoju w ostatniej chwili, ale i tak zdążyło już zalać cały parapet, część podłogi i wyrwać firanki z karnisza*. Hardcore!

*dobrze, że nie razem z karniszem
 

 
Znowu ogarnął mnie smutek. Od rana było słonko, a teraz znowu ten cholerny deszcz.
W takich momentach dobrze jest mieć pod ręką belgijską czekolade. Mama mnie zabije, że znowu sieje spustoszenie w barku, ale co tam! Chyba zeżre wszystko. Niach! niach! niach! Jestem strasznym, czekoladowym potworem I będe grruuba!
  • awatar Fascynatka: Kocham czekoladę! Mnie uwiodła czeska.. Może to dlatego ,że nie próbowałam belgijskiej :]
  • awatar Marta Wawrzyn: oj, belgijska najlepsza na świecie! no, może jeszcze czesko-słowacki Orion, ale to już lokalne zboczenie :P
  • awatar Włoska robota: bossssssssko ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
A to mój pierwszy kwiatuszek. Kiepskie zdjęcie, ale niestety tylko tyle mi po nim pozostało. Vanda blue magic. Jakoś tak się ten gatunek nazywał. Śliczny był. Drogi też był (ponad stówe za niego dałam), dlatego tak mi szkoda, że zmarniał. Chyba mu wode przedawkowałam, bo po miesiącu zaczął gnić. Dopiero po tej stracie wzięłam się za fachową literature, ale opłaciło się.
 

 
  • awatar Gość: Śliczne. Ja nie mam ręki do kwiatów.
  • awatar Gość: jakie ładne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Orchidee to moja stosunkowo młoda pasja.
Biorąc pod uwagę moje marne umiejętności florystyczne, rozpoczęcie hodowli storczyków* miało się okazać samobójstwem (z tym że bardziej dla tych roślin niż dla mnie) No ale po pół roku okazało się, że jednak jakoś sobie radze. Jak do tej pory miałam 3 storczyki, z czego tylko jeden(pierwszy) się zmarnował, a reszta żyje i ma się dobrze, z dnia na dzień piękniejąc coraz bardziej



*piękne są te pieronki, ale okrutnie trudne i wymagające poświęcenia w uprawie. Odpowiedni okres naświetlania, pompa parowa, specjalna woda, odżywki i inne szmery bajery
 

 
Pamiętam jak niegdyś, właściwie to całkiem niedawno, portal ten wzbudzał niemało sensacji, zachwytów, ochów i achów, w tym także i moich. Dziś to głównie powód do frustracji i wielkich zawodów.
No bo dlaczego koleżanka, z którą pozostwało się w dobrych kontaktach przez bite trzy lata gimnazjum, nagle usuwa cie ze znajomych*. Może to przez przypadek, ale jeśli nie, to jakie miała powody? Nie chce już dłużej utrzymywać kontaktu? W przeszłości zrobiłam jej jakąś przykrość? A może to zazdrość? Sama już nie wiem. Pytania które nie dają mi spać, a na które duma nie pozwala uzyskać odpowiedzi.

* no co za franca!
 

 
No i niestety. Warunki do rozwoju mojej pseudo-depresji są zaiste sprzyjające. Przynajmniej te atmosferyczne.
Właśnie jestem w trakcie konsumowania trzeciej kawki zbożowej dnia dzisiejszego i właśnie kończę czytać "Chatkę Puchatka" - lekturę jak wiadomo, bardzo ambitną, poszerzającą horyzonty a przy tym wszystkim niewymagającą przesadnego wysiłku umysłowego. W sam raz dla mnie i mojego poziomu intelektualnego. No a w dodatku utwierdzam się w przekonaniu o moim ewidentnym rozstroju emocjonalnym, bo ta książka chyba nie kwalifikuje się do wzruszających pozycji, a ja już ze dwa razy się przy niej popłakałam.
  • awatar Gość: "Chatka Puchata" to jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam nadzieję że dzisiejsza aura będzie poniekąd odmienna. Chociaż czasami lubie deszczowe dni. Ogarnia mnie wtedy totalna nostalgia i iście romantyczny nastrój. Ale kiedy to trwa zbyt długo to melancholia przeradza się w stan krytycznego zamulenia a miły nastrój w pospolitego doła.
 

 
Kiedy oglądasz wschód słońca w tym miejscu, wydaje się jakbyś był świadkiem pierwszego świtu w historii świata.
 

 
30 czerwca pojechałam do szkoły po świadectwo maturalne. Po rozdaniu mieliśmy całą klasą iść do knajpy oblać wyniki.
Kiedy dostałam papiery do ręki, nawet na nie nie spojrzałam. Schowałam je do teczki i bez słowa wyszłam z sali.
Wsiadłam do samochodu. Wiedziałam, że jest tylko jedno miejsce, do którego mogłam pojechać.
Cmentarz w Cedzynie to właściwie najładniejszy cmentarz na którym kiedykolwiek byłam. Nie ma tam tej specyficznej, grobowej atmosfery. Właściwie to bardziej kojarzy się z parkiem. Ciesze się, że właśnie tam pochowano babcie.
Wyniki z matury zobaczyłam siedząc na ławce przy jej pomniku. Spędziłam tam pół dnia, gorzko płacząc. Cieszyłam się z pięknego świadectwa, ale strasznie bolało mnie to, że nie mogłam go jej pokazać.
  • awatar Aktoreczka: czasem cos spada na nas jak grom z nieba..pozostaje żal.
  • awatar cosmopolitan: Wpis Twoj przeczytalam w ciagu kilk usekund. W ulamku sekundy wzruszylam sie i poczulam mrowienie w nosie. Lzy. Musisz byc pieknym czlowiekiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wielu moich znajomych straciło już w życiu kogoś bliskiego. Z pewnością także cierpieli, ale po jakimś czasie udawało im się jakoś wrócić do normalnego życia. Nie mogłam sobie wyobrazić, że ze mną też tak będzie. Wiedziałam, że nie dam rady.
Babcia miała tylko 51 lat. Przecież była jeszcze za młoda żeby umierać. Miała w sobie tyle chęci do życia. Zawsze potrafiła zarazić mnie tym entuzjazmem, nie zważając na to, że wyjątkowo oporny ze mnie ponurak.
 

 
Ponoć człowiek naprawde docenia życie dopiero wtedy kiedy zyskuje świadomość swojej śmierci.
Tak było z moją babcią. Pod koniec zeszłego roku dowiedziała się o tętniaku w mózgu. Nic nam nie powiedziała, aż do momentu kiedy na dwa miesiące przed śmiercią wylądowała w szpitalu.
Wcześciej, za pieniądze odłożone na remont domu na wsi, zabrała mnie i siostre do USA. Pojechałyśmy do Wielkiego Kanionu w Arizonie. Powiedziała wtedy, że każdy człowiek powinien zobaczyć to miejsce przed śmiercią. Nie wiedziałam wtedy, że jej jest tak blisko.
Myśle, że to była wycieczka jej życia, tak samo jak mojego.
 

 
Dziś obudziłam się na poduszce całej mokrej od łez. Śniła mi się pierwszy raz od tamtego czasu.
 

 
Czyż jest na świecie coś bardziej rozczulającego i dogłębnie poruszającego, niż dziadek z 2-letnik wnuczkiem na spacerku, nauczający maluszka odwiecznych prawd tego świata?*

/Dziadzio/: Zobacz wnusiu! A to jest samochód. Duuuży samochodzik. Jak urośniesz, to dziadziuś nauczy jak trzeba takim jeździć.
/Wnusiu/: Bruuuuuuum!
/Dziadzio/: OOO! A tu kto idzie?!... Pani!
/Wnusiu/: Cyci?!
/Dziadzio/: ...


* Chociaż sama nie wiem kto tu kogo uczył
  • awatar Gość: advezqjfsojd{lj, http://www.ppnyxkejyu.com/ kbjctocigh
  • awatar Gość: gmfbaqjfsojd{lj, http://www.zwzjebyulh.com/ lnygozlurn
  • awatar Gość: yobpjqjfsojd{lj, http://www.dswffpqjot.com/ tutbjcwlls
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (43) ›
 

 
Byłam dziś w kinie na "Jak żyć". Nie chce się rozpisywać, bo po pierwsze nie ma za bardzo o czym, a po drugie najzwyczajniej brak mi natchnienia na wysublimowaną recenzje.
Początek filmu nie zwiastuje nic nadzyczjnego. Rozwinięcie jest monotonne, zgodnie z tym co zapowiada początek. Za to końcówka jest dość przyjemna mimo, że przewidywalna. Moje krytyczne oko podsumowuje film jak kolejną podróbkę hamerykańskich super-produkcji, kładących nacisk na kwestie i wartości, które nijak mają się do naszych polskich realiów. No i chociaż tytuł dawał mi duże nadzieje, to nadal nie znalazłam odpowiedzi na pytanie: jak żyć?
 

 
Przedwczoraj wybrałam się na spacer w moich nowych, lakierowanych balerinkach. Pięty zostały doszczętnie zmasakrowane. Wczoraj, idąc na lody, w celu oszczędzenia dalszych cierpień piętom, przyodziałam moje "najwygodniejsze" japonki. Boje się nawet spojrzeć na te okrutne otarcia między palcami. Dziś padło na czarne sandałki. Pokiereszowane kostki błagają o litość.
Teraz to już nawet mięciusich, puchatych kapcioszków nie mogę założyć
Po kim ja mam takie godne pożałowania stopy?
 

 
Jako, że ostatnio na wielu blogach ciągle czytam coś o kanapkach ,to mi się też zachciało. Tak więc zmajstrowałam sobie iście bombowe kanapeczki. No i bombowe to one były, tyle, że w sensie kalorycznym. Już sam majonez, którego dodałam od serca był zabójczy, ale z pomocą przyszły także: jajo (cholesterolowy zabójca do wynajęcia), serek brie (tłuszczowy morderca na zlecenie), salami (istny kuba rozpruwacz pośród seryjnych zabijaków). No i żeby nie było, pomidorek i sałatka dla złagodzenie obyczajów
A to salami to z pieprzem było. Trzecia szklanka mineralnej, a w gardle ciągle piekło. Help!
 

 
Marzenie o protetyce jeszcze nie zostało zaprzepaszczone. Jest szansa! W Starachowicach pod koniec sierpnia odbywa się kwalifikacyjny egzamin zdolności manualnych (szkic i rzeźba) W domu mnie zabiją jak sie dowiedzą, że coś kombinuje, ale to wreszcie o moją przyszłość chodzi nie? A człowiek tylko to co naprawdę lubi zrobi dobrze. Protetyka byłaby choć po części odzwierciedleniem mojej artystycznej duszy.
Specjalnie dla moherowych babć-ortodoksyjnych katoliczek robiłabym protezy z wizerunkami świętych na każdym zębie Uśmiechałyby się do lusterka i modliły do szczeny
 

 
W ludziach najśmieszniejsze jest to, że zawsze myślą na odwrót: śpieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie, by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze, by odzyskać zdrowie.
Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej, i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości.
Żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.

Jaimie Cohen
  • awatar Gość: bo człowiek jest z założenia pełen sprzeczności
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wypustki podnoszące włoski, nasadki masująco-relaksujące, lodowe nasadki łagodzące, lampki podświetlające depilowany obszar, regulacja prędkości, wymienne głowice (inne do każdej części ciała).
Chyba to już najwyższa pora zakończyć swoje męczarnie i wybrać się do MediaMarkt’u po nowe narzędzie tortur tym razem z pewnymi udogodnieniami.
  • awatar pancia101: nowy braun?tez sie nad nim zastanawiam.daj znac,jak sie sprawdza,co?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ten depilator może ze średniowiecza to nie jest, w każdym razie niewiele młodszy I jestem pewna, że gdyby w tamtych czasach posiadali go w wyposażeniu, to byłby używany jako kara za najstraszniejsze przewinienia